środa

100 złotych

W każdym mniej spektakularnym przypadku wręczenia mandatu nie byłbym zaskoczony takim obrotem spraw, na wypadek nieprawidłowości podczas samej procedury. Tutaj jednak, przy jednej wielkiej niewiadomej, wiedzy o bohaterach tego zajścia i rozbieżnościach w wersjach podawanych przez obie strony... pozostaje tylko napisać i czekać na ciąg dalszy wydarzeń. Wszystko rozegrało się w Toruniu, kilka dni temu funkcjonariusz policji zatrzymał samochód, który omijając korek na drodze starał się skorzystać z drogi przeznaczonej tylko dla karetek, taksówek i autobusów. Samochód prowadzony był samochodem osobowym, bez żadnych znamion świadczących o tym, że może należeć do wymienionych wyżej grup pojazdów. Zatrzymany został jak najbardziej słusznie - samochód prowadziła zgodnie z treścią artykułów podawanych w mediach - 71 letnia kobieta. Po zatrzymaniu, przyjęła mandat kredytowany w wysokości 100 złotych oraz 5 punktów karnych. To jedyna pewna wiadomość z tego całego bałaganu, reszta owiana jest tajemnicą jednej wielkiej niewiadomej. Jeszcze jednym faktem, który dodaje pikanterii całej sprawie, jest to, że osoba zatrzymana jest mamą jednej toruńskiej Pani prokurator i teściową osoby pracującej w tej samej prokuraturze - zaraz zastanowimy się nad tym, czy to ma kluczowe znaczenie dla sprawy... ale daleki będę teraz od rozstrzygania o winie lub jej braku w przypadku którejkolwiek ze stron. Ale do rzeczy: został zatrzymany kierowca, przyjął mandat. Policjant, który mandat wręczał, miał usłyszeć od kierowcy, że córka i zięć osoby prowadzącej pracują w prokuraturze i namawiała funkcjonariusza do zaniechania wręczenia mandatu. Sugerowała poprzestanie jedynie na upomnieniu. Funkcjonariusz towarzyszący zatrzymującemu mówi, że ostatecznie przyjęła mandat, ale wcześniej wykonała telefon. Jak się okazało, dzwoniła do córki swojej, pani prokurator. Pytała co ma zrobić w takiej sytuacji.

Co się stało potem. Potem nasz funkcjonariusz został zatrzymany za nieprawidłowości.. dokładnie za przyjęcie korzyści materialnej w wysokości .. 100 złotych. Córka zatrzymanej utrzymuje, że nie wiedziała, jak wygląda procedura przyjmowania mandatu, matka pani prokurator utrzymuje, że dała policjantowi do ręki wyżej wymienioną kwotę pieniędzy, dopiero po odjechaniu z miejsca zatrzymania uzmysłowiła sobie, że dostała mandat kredytowany. Wszystko dla mnie troszkę podejrzanie wygląda. Jeśli wierzyć policjantowi, to można spokojnie wywnioskować, że kobieta mówiła o pokrewieństwie z Panią prokurator w celu zastraszenia i zmuszenia do zaniechania czynności. Jeśli to prawda, zaznaczam.. jeśli, to możemy dalej mówić o smutnym przypadku nierówności obywateli wobec obowiązującego prawa. Zastanawia sam fakt, że Pani prokurator tłumaczy się tym, że ona nigdy nie otrzymała mandatu i nie wie jaka obowiązuje procedura w takim przypadku.... no przepraszam, prokurator nie posiada takiej wiedzy ?? Jakim cudem zatem prokuratorem została. Pikanterii sprawie dodaje też fakt, że sprawą zajęła się prokuratura w której obowiązki swoje piastuje córka zatrzymanej. Może nie mieć związku ze sprawą, może jednak mieć także i znaczący - cóż, każdy medal ma dwie strony. Policjant został zatrzymany, zabezpieczono w jego mieszkaniu kilka banknotów stuzłotowych... sprawa w toku. Oto komentarz do całej tej sprawy, jakby usprawiedliwiający konieczność zatrzymania:

"Zebraliśmy dowody, przesłuchaliśmy świadków, były podstawy do postawienia zarzutu. To co mieliśmy zrobić? Mieliśmy słowa Wandy D. i jej męża. I nie były to zeznania lumpów wielokrotnie zatrzymywanych i zainteresowanych, by dołożyć policjantowi, ale osób po siedemdziesiątce, niekaranych i niemających powodu, by kłamać. Przed przesłuchaniem Andrzeja R. chcieliśmy uniemożliwić mu kontakt z jego partnerem z patrolu (podczas legitymowania Wandy D. nie wysiadał z radiowozu)."

Czyli co, gdyby to zeznawał lump, to jego słowa od razu poddano by pod wątpliwość ? - to jakby automatem wskazuje na nieprawidłowości po stronie prokuratury... z drugiej zaś strony, mając relację kolegi naszego feralnego funkcjonariusza, wskazującą na to, że kierowca przyjął mandat, ale wcześniej został wykonany telefon, nijak nie pokrywa się z tym, co mówi prokuratura o zachowaniu kolegi z patrolu. To w końcu wysiadł czy nie wysiadł ? Czy wiedza o telefonie i przebiegu przyjmowania mandatu jest tylko relacją opartą na przekazie ustnym, czy opartą na fakcie stwierdzonym naocznie ?

Można i należy póki co wnioskować dwojako. Pierwszy wniosek jaki się nasuwa, to fakt, że trzymając się pozycji krewnych można naruszać prawo jak się tylko chce, a w przypadku zasłużonej kary narobić policji koło tyłka, bo przecież nagłaśniano już przypadki łapówkarstwa w Polsce.

Można też przyjąć, że policjant zaproponował rozwiązanie gotówkowe, widząc, że kierowca nie jest pewien właściwego zachowania w danej sytuacji.

Tylko co jest zgodne z prawdą.. co jest faktem. Faktem jest to, że gdyby zapewne zatrzymany był ktoś zupełnie inny... to tego materiału i tych wątpliwości wcale by nie było. Czekam niecierpliwie na zakończenie tego bałaganu i podstawę do napisania aneksu do tego tekstu....

************************************

No i doczekaliśmy się ciągu dalszego szopki prokuratorsko - ministerialnej już nawet... zatem do boju. Po artykule w prasie, sprawą zajął się Pan Minister Sprawiedliwości ( może w naiwności mojej całej nie ukręcą dzięki temu łba sprawie, a poprowadzą ją do końca - nieźle się zapowiada ). Nasz funkcjonariusz zaskarżył decyzję prokuratury - tej samej w której pracuje córka ukaranej mandatem - o zatrzymaniu Go. Wstyd, hańba i d.... tak naprawdę - co za krótkowzroczny baran pozwolił placówce gdzie pracuje córka zatrzymanej, zająć się tą sprawą ? No jakby nie było innych, nie związanych ze sprawą prokuratur i prokuratorów w Toruniu.... a są przecież. Więc.... sąd orzekł o tym, że zatrzymanie było niezasadne, bo wszystkie dowody zostały już zabezpieczone - coraz mocniej poddaje to jednak pod wątpliwość winę naszego funkcjonariusza. Ten sam sąd, jak mówią osoby zainteresowane sprawą, stwierdził też, że było podejrzenia przestępstwa - czyli ponoć zatrzymanie było zasadne i legalne ... no masło maślane - ten sam sąd, dwie sprzeczne opinie o zasadności zatrzymania..... to jakiś Matrix tak naprawdę. Sprawą zajęła się prokuratura w Elblągu, mam nadzieję, że nie będąca pod wpływem ducha Pani prokurator z Torunia, i że sprawa będzie dzięki temu rzetelnie przeprowadzona do końca.. od początku. Policjant dalej zawieszony w czynnościach.... przy połowie pensji. Ładny gest ze strony szefa policji kujawsko - pomorskiej, funkcjonariuszowi przyznano 2,5 tys pln bezzwrotnej zapomogi. Czekam na ciąg dalszy...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Archiwum bloga

O mnie

Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P