Odkładałem i odkładałem napisanie tegoż tekstu, sam nie wiem dlaczego. Być może dlatego, że nie wydało mi się to na tyle "mocne", żeby to dotknąć. Myliłem się, chyba - zaczynam. Tekst nie będzie długi, będzie o braku poszanowania, tak ja to odbieram. Do rzeczy.
Wykładowcy akademiccy też mają poczucie humoru, czasem mniej a czasem bardziej strawne, ale mają. Miałem kiedyś takiego doktora od demografii społecznej na socjologii ( no nie ukończyłem studiów - pieniądze, a raczej ich brak, przeszkodziły ) - pan doktor Obraniak się nazywał ( nazywa dalej, bo dalej wykłada ), prowadził wykłady w stylu - jak on mówił - amerykańskim. Co piętnaście minut, aby odprężyć studentów, wtrącał dowcip lub jakąś inną dygresyjkę - nie powiem, dzięki temu jego wykłady były: a - ciekawe, b - przyciągające studentów. Poczuciem humoru popisał się podczas egzaminu: 25 pytań, 25 minut - zdałem... z tego co pamiętam, ku zaskoczeniu mojemu, dostałem 4 - o dziwo, bo z samej demografii społecznej to mało co pamiętam. Wykłady pana doktora zostaną zapisane pozytywnie w mojej pamięci do końca życia. Nie zawsze jednak poczucie humoru wykładowcy przynosić musi pozytywne wspomnienia. Media jakiś czas temu huczały z powodu takiego oto wpisu - znowu pozwolę sobie zacytować cały:
"Wszystkim 80-ciu osobom, które nie zdały egzaminu poprawkowego z mikroekonomii, życzę szczęśliwej podróży do Dublina (proponuję wykupienie biletu zbiorowego, będzie taniej), sympatycznej pracy w KFC lub wielu niezapomnianych chwil pod "pośredniakiem". Jeżeli ktoś z Państwa, w związku z wynikami, ma zamiar zrobić sobie krzywdę, to proszę uczynić to poza budynkiem L, ponieważ z tamtejszego linoleum ciężko usuwa się krew; poza tym i tak jest tam już wystarczająco ślisko"
Wpis znalazł się na oficjalnej stronie uczelni, bulwersujące prawda ? Ja w pełni rozumiem, że prawem wykładowcy jest oblać studenciaka, który do egzaminu się nie przygotował, prawem studenciaka, który się do egzaminu nie przygotował, było zostać oblanym - ale czy to daje prawo do takich ... sarkastyczno - sadystycznych upustów twórczych wykładowcy na stronie uczelni ? - w moim skromnym mniemaniu - nie daje. Poniżanie studenta, tłumaczone potem poczuciem humoru dobrze znanym z wykładów, nie należy chyba do obowiązków wykładowcy, no chyba że się mylę. Sprawa została nagłośniona, pan doktor zaczął się tłumaczyć tym, że wyjazd do Irlandii daje szansę na wyższe zarobki, a wspomniana korporacja daje prace ludziom przed, po i w trakcie studiów. Panie doktorze, nie po to człowiek studiuje, żeby potem w KFC pracować.. no proszę wybaczyć. Takie tłumaczenie mało udolnym pozostaje. Zapomniał też pan doktor o tym, że wpisy na stronie uczelni mogą być łatwo rozpowszechnione w internecie, tym samym dotrzeć mogą do dowolnego odbiorcy - więc proszę się nie oburzać faktem, że brać korzystająca z internetu podda pod krytykę pańskie zachowanie. Studenta należy szanować... jakim by on nie był.
Sprawa ma swoje grande finale. Sprawą wykładowcy zajmie się Komisja Dyscyplinarna - poczekam na wyrok komisji, obawiam się jednak, że niefortunny żart może odbić się czkawką nie tylko studentom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
O mnie
- Rafał
- Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P
Da sie... :P tak jak pisalem na forum...
OdpowiedzUsuń na zawszeCo wolno wojewodzie...
OdpowiedzUsuń na zawszePrzeczytalam i przy okazji sprawdzam mozliwosc zostawienia po sobie ,,sladu"
OdpowiedzUsuń na zawszeDa sie :)
przy okazji zahahalam sie w glos czytajac powyzej :szara stara cholera ,co ma magie w paluszkach ...
kaska
Szara stara cholera wie dlaczego jest taka a nie inna :P a widzę, że nie tylko ona ma magię w paluszkach :)
OdpowiedzUsuń na zawszedobre.....święte oburzenie:)
OdpowiedzUsuń na zawszeUdało się !! :)
OdpowiedzUsuń na zawsze