niedziela

Rzecz o dorastaniu.

Każdy z nas kiedyś powinien dorosnąć, nie musi dorastać. Uważam, że jest jedna rzecz w moim życiu, którą muszę zrobić - muszę umrzeć. Podążając za Panem Zanussim Krzysztofem - Życie, czyli śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Stygmat niesiony sam w sobie - cóż za paradoks życia. To nie zmusza nas do dorastania, to daje nam pasmo ... kończących się wyborów, w końcu i tak staniemy w jednym punkcie - substytucie Rzymu.. wiecie, wszystkie drogi prowadzą do.... Elementem życia ponoć jest dorastanie - nie to spowodowane tykaniem zegara i wszystkimi tymi pierdołami związanymi z przechodzeniem wieku "późnoszczenięcego" - że się tak potocznie wyrażę. Wybór dotyczący dorastania, to wybór naszej drogi bycia dorosłym. Możemy być sztampowymi dorosłymi - nie potępiam... mieć rodzinę, dzięki temu szerszy pakiet obowiązków, być odpowiedzialnym, myśleć perspektywicznie, traktować życie serio ( ufff, nie lubię tego zwrotu ) - jak można traktować życie serio ? Czy należy brać je całkowicie do siebie, czy należy analizować, rozciągać, przeciągać, wyciągać... rozwijać, rozbierać, a potem składać do kupy to wszystko co już przemieliliśmy przez nasz młynek, potem wyciągać z tego wnioski i żyć tak, aby te wnioski realizować ? Czy to nie jest męczące ? Tak według mnie wygląda traktowanie życia serio - brzydkie słowo. Traktowanie życia serio wymaga od nas bycia dorosłymi na każdym kroku. Wymaga podejmowania decyzji, tutaj już nie tylko za siebie .. chyba ?? Odbieranie życia serio to także taka umiejętność funkcjonowania w społeczeństwie, społeczności, grupie i innych socjologicznych zwrotach wymyślonych tylko po to, abyśmy coraz bardziej wymyślnie uczyli określać się coś, co po prostu nazywamy stadnością gatunku i umiejętnością partycypowania w grupie ( nie chciałbym, abym został odebrany tak, że ludzie którzy z powodu pewnych narzuconych określonymi zasadami przyczyn są dorastający bez rodziny prokreacyjnej - też socjologiczny bzdet, rodzina to rodzina i już - nie traktują życia serio).
Czy zatem samo traktowanie życia serio to dorastanie w okowach ?? Próbowaliście kiedyś dorastać inaczej ? Starać się dorastać tak, aby nie przynosić wstydu przede wszystkim samemu sobie... dorastać dla siebie. Traktować życie serio tak, aby nie czynić czegoś w sposób z góry nałożony przez kanony bycia - ale w taki sposób, aby umiejąc zadbać o to, co dla nas istotne, znaleźć troszkę czasu na to, aby zastanowić się nad tym, po co my u diabła dorastamy ? Jak ubiegunowane ma być to nasze jestejstwo ? Traktować życie tak jak byśmy chcieli, aby ono traktowało nas ? Wiem, wiem.. życie to podobno teatr, a my jesteśmy tylko aktorami i sami tworzymy swoją sztukę.. ehh.. nic bardziej mylnego, teatr czasem sam narzuca na nas role, które powinniśmy zagrać.. póki nasze przedstawienie nie zostanie zdjęte z afisza. Teatr, deski, afisz, widownia.. klienci - hmmm - chyba klienci. Nasza rola ma nierzadko wpływ na tych co siedzą na widowni. Często nasze aktorstwo powoduje, że ONI wychodzą z naszego teatru i działają pod naszą inspiracją. Mamy w takim układzie szansę zagrać naszą rolę tak, aby zrobić to zgodnie z wymogami naszego szefa - teatru - i nie stawiać klienta ( widza, partycypanta ) pod ścianą z tabliczką - zrobiłem to, bo gra aktora nie zostawiła mi innego wyboru. Co robimy jeśli gramy rolę, która każe komuś coś odebrać ? Wiem, wiem.. suche dywagacje... już piszę o czym mowa:

Widziałem dziś film z Clooneyem - polskie tłumaczenie to " Wysoko w górze". Film jest o facecie, który pracuje w firmie zajmującej się.. zwalnianiem ludzi - taki zewnętrzny kadrowy który wywala ludzi na bruk, bo szef firmy X nie potrafi zrobić tego sam. Wtedy właśnie pojawia się facet, dla którego jesteś tylko bezdusznym CV i... podejmuje wybór za Ciebie - mając tylko pojęcie o zakresie twoich obowiązków i szczegółową wiedzę o restrukturyzacji przedsiębiorstw. Na czym w jego przypadku polega jego dorastanie ? Na nieumiejętności dokonania wyboru dla samego siebie ( całe życie w samolocie, związek - mocne słowo - jak się zbiegnie spotkanie w hotelu z grafikiem nocowań w hotelu innej osoby - parodia życia ). Pracę takiego kadrowego robota odbieram jako decydowanie o życiu innych bo nie potrafię zadecydować o samym sobie. Bo nie umiem być na tyle dorosłym, aby ponosić konsekwencje swojego dorosłego życia, w którym jestem częścią stada ( nie stada wilków, które wywala owce z pastwiska ) a nie katem stada. Film, poza wątkiem melodramatycznym ( bleee ) i pokazywaniem rodzinie, że mój własny tyłek nie jest dla mnie najważniejszy, jest filmem o byciu niedojrzałym panem z laptopem, który bawi się w doświadczonego Boga działów kadrowych, który non stop przepakowuje swój plecak doświadczeń życiowych i to samo doradza innym. Życzę zatem zawsze lekkiego plecaka... albo umiejętności dostosowania się do tego, że czasem ciężar worka noszonego na plecach może nam się przydać.
Taka sobie rzecz o dorastaniu.

2 komentarze:

  1. Poważna sprawa...
    Z moich doświadczeń wynika, że wg innych bycie dorosłym to wpasowanie się w określone tradycyjne normy. (fuj)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Dla mnie dorastanie, to tylko przybieranie pozy, tak , aby, móc zginąć w tłumie innych dorastających.

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Obserwatorzy

Archiwum bloga

O mnie

Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P