wtorek

Błogosławione krasnale ogrodowe.

Rocznica za nami. Rocznica katastrofy w Smoleńsku trwała, tak naprawdę, rok cały. Brat małego budował swoja linie polityczna w oparciu o wrak samolotu. Samolot - rozbawia Czechów, ten naród nie wie, jak coś może samo latać. Nie może, samo potrafi spadać, wiec nazwijmy go bardziej trafnie samospadem. Wiec, minęła katastrofa samospadu. Gdyby nie walka o krzyże, pokrzykiwanie moherów - pewnie przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego. Nie byłoby kultu 10 kwietnia, który powoli przeradza się w kult cierpienia kurdupla numer 2. Konia z rzędem temu, kto potrafi wymienić sam z siebie 20 innych nazwisk ponad pierwsza parę. Dlaczego ?? Bo media trąbiąc o ofiarach Smoleńska maja na myśli najpierw pierwsza parę, a potem, jak ktoś sobie przypomni, to resztę. Tak wygląda medialna prawda o Smoleńsku. Kto w mediach wspomni teraz o Annie Walentynowicz, Szmajdzińskim, zalodzę Trupolewa, ważna jest pierwsza para i rozpacz po niej. To nie jest tekst o krzywdzie. Tekst traktuje o tworzeniu sobie szeregu fałszywych Bogów. Takich krasnali ogrodowych dokumentowanych za pomocą pomników, pomniczków, krzyży, krzyżyków.... itp itd. Budując coraz to nowe pomniki, doprowadzamy do dewaluacji wartości bohatera, osoby godnej pamięci. Co gorsza, obawiam się, ze gdyby nie te krasnale, to nie pamiętalibyśmy. Czy naprawdę potrzebujemy symbolu żeby kultywować pamięć ? To przerażające, jeśli moja teoria się potwierdza. Powstaje kult ( nie obrażając Kazika i jego znamienitego zespołu ) pomników. Tworzymy sobie wizerunki, którym oddajemy cześć - ot smutna ewolucja płyt cmentarnych - wybaczcie porównanie. Płyta cmentarna jest nam... bliska. Płyta cmentarna jest dla rodziny, która czci swoich przodków. Jakże osobista, jakże wielka więź tworzy się miedzy nami a przodkiem. Jakież małe, własne miejsce hołdu sobie tutaj stworzyliśmy. Groby jakże intymne intymność utraciły. Buntujemy się przeciwko temu ? Obawiam się, ze nie, raczej temu przyklaskujemy. Robimy to z pełna świadomością, godzimy sie na rozmienianie na drobne tez i naszej prywatności. Sami tworzymy krasnale.

Czy porzucanie sztucznych Bogów wprowadzi zamęt w nasze miejsce na tym świecie ? Kiedy czujemy się lepsi ? Wtedy gdy cierpimy publicznie, czy wtedy gdy cierpimy prywatnie, zapewne bardziej szczerze ?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Archiwum bloga

O mnie

Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P