Byłem dzisiaj u dentysty, biorąc pod uwagę moją niechęć do wyrwizębów, to i tak nie lada sukces. W pamięci mam jeszcze zapyziałe gabinety dentystyczne w polskich przychodniach publicznych, więc zanim tam wszedłem, rozliczyłem się w duchu z grzechów wszelakich - tak na wszelkie ustrojstwo. Po akcie samooczyszczenia przekroczyłem czeluście jaskini lwa. Mała recepcja, narożnik dla oczekujących, nawet wygodne siedzenia. Hmmm... coś mi nie grało, w Polsce przy maksimum luksusu - plastikowe krzesełka, a jeśli gorzej, to drewniane ławy. Dobre złego początki - a jaka inna myśl mogła mi przez łeb przelecieć. Usiadłem, stosy gazetek obok - to już podobnie do Polski... na okładce, jakby kto był nie w temacie, fotka księcia i jego przyszłej małżonki, no coo ? no ślub w rodzinie królewskiej, ba, wolne oczywiście. W Polsce prawie prawie, przecież Komorowski miłościwie nam ( wam, im ?? ) panujący tytułem hrabiowskim się zasłania. Więc a nuż, jeśli jakaś jego latorośl ( nawet nie wiem, w jakim wieku ta latorośl - tabloidów nie czytam ) ślubik sobie zaplanuje, to może i w kraju nad Wisłą jakiś dzień wolny z tej okazji się wykombinuje.
W końcu dotarłem do fotela dentystycznego. Znowu zaczęli lampą po oczach świecić, jak na przesłuchaniu. Ku mojemu zdziwieniu - dali mi okulary przeciwsłoneczne.
- Prawie jak wakacje - głośno skomentowałem. Pielęgniarka stojąca obok się uśmiechnęła. Lekarz zaś dał mi prawo wyboru, czy chcę się opalać nad morzem czy gdzieś indziej. Głośno odrzuciłem opcję morza, zarzekając się, że jestem miłośnikiem gór.
Otworzyli mi usta, bez mojego sprzeciwu, w końcu po coś tam poszedłem. Jedna strzykawka ( taaak, rwanie ). Po strzykawce lekarz powiedział mi, że ostatnio miał kozaka, który miał mieć rwane dwa zęby. Kiedy zaproponowano mu znieczulenie, odmówił. Po pierwszym rwaniu błagał o znieczulenie. Gdyby nie to, że już nie czułem 1/4 twarzy, pewnie parsknąłbym śmiechem - tak jak pielęgniarka obok. Potem druga strzykawa, trzecia... i heja. W momencie w którym lekarz zaczął mi czymś dłubać w zębie, sprawdzając czy aby na pewno znieczulenie działa. Ja nie będąc pewien jego intencji, zapytałem tylko idiotycznie, czy na pewno dłubie w tym zębie, co gorszy od budzika w nocy jest. Potrafił mnie skubany cztery razy w ciągu nocy budzić - cholerstwo. Uzyskałem szybką odpowiedź twierdzącą... potem szast prast.. i informację, że zęba już nie ma. Nie dając do końca wiary w słowa dentysty zapytałem czy mogę zobaczyć tego skurczybyka. Dentysta teraz idiotycznie zapytał czy dentystę czy ząb. Nie zastanawiając się odparłem dentyście, że jego osobę już dzisiaj widziałem. Pielęgniarka płakała ze śmiechu.
Po takiej porcji żartu lekarz w Polsce zapewne wyrzuciłby mnie z pokoju z jakimś niewybrednym komentarzem, ten zaś podziękował mi nawet za poczucie humoru.
Kolejna wizyta 16-tego maja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
O mnie
- Rafał
- Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P
0 komentarze:
Prześlij komentarz