Powinienem napisać, że najlepsze reality show, jakie widziałem, to "Truman Show". Jeśli ktoś uważa, że "Truman Show" nie jest formą reality show, mimo iż trwa tylko około 90-ciu minut, to jest kiep i się nie zna. Nie mam zamiaru rozpisywać się o filmie, bo nie na tym dowcip polega. Powiem tylko, że "Truman Show" nie byłby tą formą reality show, która porwać może polską telewidownię. Dlaczego ? Już wyjaśniam. Wróćmy parę lat wstecz i popatrzmy bliżej na specyfikę realistycznych pokazów, jakimi nas teległupolnia karmiła. Pierwszym takim, nazwijmy go wielkim (mocno umownie ), był Big Brother ( cholera, jakby nam mało było wielkiego brata przez pierwsze 45 lat po zakończeniu II wojny światowej, to se jeszcze musieliśmy w teległupolni fundować coś równie .... no właśnie ) potem pamiętam jeszcze Dwa Światy ( do pewnego momentu nawet interesujące ) i kompletnie nieudany klon tegoż poprzedniego - Łysi i blondynki. Więcej nie pamiętam, może i dobrze.
Jaka cecha łączy to wszystko, a dokładnie, jakie cechy ? Po pierwsze: ingerencja wszechobecnego moderatora - w Wielkim Braciszku to był głos, w pozostałych obu miły facecik wchrzaniający się raz na jakiś czas do "życia" tych, którzy zdecydowali się na zamknięcie w klatce naszpikowanej kamerami i mikrofonami. Po drugie primo: rywalizacja, i to rywalizacja przez duże "R".Stawkę podbija kasa, którą można wygrać, a także i to, że żaden z uczestników nie wie, kiedy poleci i wróci do rzeczywistości. I takie pokazy gawiedź ogląda. Zastanawiałem się dlaczego ? Może się mylę, ale podzielę się teorią, która mi się gdzieś pod czaszką wykluła: po pierwsze - obserwujemy z napięciem pseudo bohaterów, którzy pozwolili się zamknąć w klatce dla krótkotrwałej sławy, której normalny Kowalski tak szybko... o ile w ogóle, nie osiągnie. Co to za bohaterowie - jedyną, która do tej pory gdzieś tam w mediach się pokazuje, to Frytka. Mała celebrytka, z której taka gwiazda, jak z koziej d...y cycki - a propos, ma czym oddychać :) - aaa... zapomniałbym, profesjonalnie pokazuje jak uprawiać seks w jakuzzi przed kamerami wielkiego braciszka. Gdzieś tam przewinął się Gulczas, który zapytany... Gulczas, a jak myślisz ? zniknął ze sceny - tyle go widzieli. Był jeszcze gdzieś tam Klaudiusz Sewkowic bodajże, i jakiś tam programik kulinarny. Szybko spadł z ekranu. Manuela z BB dość długo współprowadziła z drugą taką Maraton Uśmiechu - tę parę bodajże pamiętamy najlepiej.Hmmm... wybaczcie, zapomniałbym.. wstyd i hańba -Wojtek Łuszczykiewicz, wokalista grupy Video - z dwóch światów.
Tyle gwiazdorzenia. Dlaczego jeszcze widz ogląda te popisy. Bo może decydować, jak mu się przynajmniej wydaje. Ma bowiem wysyłać sms-y ... i eliminować, i nabijać kasę producentom. No bo to ma się zwrócić, prawda ?? Widz staje się półbogiem, jeden akurat niewiele znaczy... ale cała masa tak. Masa półbogów z telefonem komórkowym w ręku.... jejku.
Dlaczego więc "Truman Show" nie jest reality show dla polskiego widza. Bo widz NIE ma wpływu na to co zrobi bohater. Bo widz NIE może wysłać go do diabła sms-em, NIE może zmienić mu pracy, NIE może zmienić mu diety, orientacji seksualnej, partnerki lub partnera itp, itd. Dlaczego jeszcze ? Bo tam nie ma żadnej rywalizacji... i nie jest to tasiemiec. Za dużo tego NIE dla przeciętnego Kowalskiego.
Dlaczego podjąłem się tego tekstu. Fenomenalne, tytułowe reality show to amerykański program "Dom nie do poznania". Zobaczyłem to pierwszy raz jakieś 2 tygodnie temu. Sedno programu polega na tym, że producenci i twarze medialne programu wybierają w danym stanie jedną rodzinę, której wybudują nowy dom. Budowa trwa tydzień, zjeżdża się stała ekipa oraz wolontariusze. Armia ludzi. Rodzina, która zostanie wytypowana - a nie są to rodziny bez problemów, chorób, poważnych trudności w funkcjonowaniu podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina, wyjeżdża sobie na wakacje, na koszt producenta programu. Tutaj nie ma żadnej rywalizacji, wpieprzania się widzów, żadnych sms-ów, żadnej ingerencji widza w program. Tu jest dobra wola, niesienie pomocy, współpraca. Promocja medialna firm, które pomagają w każdym przedsięwzięciu. To jest coś, coś przez duże C. W Polsce tak się nie da ?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
O mnie
- Rafał
- Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P
0 komentarze:
Prześlij komentarz