Kto z nas nie był chociaż raz na festynie, jarmarku, wesołym miasteczku, imprezie lokalnej ? Czego tam nie było ? Karuzele, strzelnice, gry video - do tego smakołyki: lody, gofry oraz wata cukrowa. Ta ostatnia zawsze wzbudzała najwięcej zainteresowania - niesamowitym było bowiem to, że Pan lub Pani w białym kiltu wkładał/a patyk do metalowej miednicy, troszkę nim poobracano, w efekcie czego powstawał kokon z przepysznej, słodkiej pajęczyny. Nie było istotne, czy to była impreza ku radości gawiedzi czy też impreza przy okazji święta kościelnego lub państwowego, symbole około okolicznościowe były takie same. Czasy się zmieniają, ludzie nabierają pewnych nawyków, nawyki zmieniają symbole. Czasem nie budzi to żadnych zastrzeżeń, bo komu przeszkadza to, że wata cukrowa została wyparta przez mleczne szejki a strzelnica przez gokarty. Nic w tym niezwykłego, nowe czasy, nowe rozwiązania, bez ekstrawagancji.
Nie wszędzie jednak to funkcjonuje w mało kontrowersyjny sposób. Wielki Piątek na Filipinach wywołuje w ludziach zachowania, które dla większości chrześcijan powinny być odebrane jako bluźnierstwo. Dlaczego ? A to dlatego, że Filipińczycy przy okazji Wielkiego Piątku urozmaicają sobie dzień krzyżowaniem ( tak, dokładnie, nie ma tutaj żadnej kaczki blogerskiej ), imprezami dodatkowymi są festyny. Filipińczycy twierdzą, że ukrzyżowanie jest świadectwem wiary i aktem pokuty. Kościół katolicki na Filipinach nie pochwala tych praktyk, a wśród Filipińczyków 80 % to katolicy. Znaczy się, źle to świadczy o wpływie kościoła na wiernych ?? Z praktycznego punktu widzenia tak. Skromnym moim zdaniem Filipińczycy popełniają bluźnierstwo połączone z głupotą. Tłumacząc się tym, że na krzyżu mają wizje Jezusa z aniołami, usiłują stać się jemu podobnymi, kpiąc sobie poniekąd wydarzenia, którego upamiętnieniem Wielkanoc jest.
Rokrocznie Filipiny dostarczają nam kilkudziesięciu nowych Chrystusów. Wszyscy jesteśmy Chrystusami ? Nawet jeżeli tak, to dlaczego w taki sposób mamy to manifestować ? Czymże jest sam fakt ukrzyżowania bez drogi do tego prowadzącej ? Jak często dopuszczamy się "aktów wiary" bez zastanawiania się nad tym, jak to jest obiektywnie odebrane ? Jak dużo głupot ludzie jeszcze zrobią w imię tak zwanej wiary i bojaźni Bożej... i jak "spektakularnych" czynów będziemy szukać, aby się do Boga upodobnić. Czy nie wystarczy samo.. wierzę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
O mnie
- Rafał
- Tak naprawdę zawsze byłem daleki od pisania bloga, miałem kiedyś jakąś tam stronkę www, ale razem ze śmiercią edytowalności bazy danych.. padła strona. Zobaczymy co będzie z blogiem :P
0 komentarze:
Prześlij komentarz