No tak, ale miało być o pędzie ku śmierci, a ja tu pitu pitu o odkurzaniu bloga... jakby jedno miało cokolwiek wspólnego z drugim.
Tak jak mądrze zauważył Pan Zanussi, życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową. Mamy w nim tylko dwa pewniki, że na padół ziemski wkroczymy, i że z padołu ziemskiego zejdziemy - w taki czy inny sposób... to już niestety nie pozostaje wyborem naszym. Jakież optymistyczne podejście, prawda moi drodzy ?:) Gdzie zatem miejsce na radość z życia, na pozostawianie spuścizny po sobie... dalej pytam, po co nam to, skoro i tak zejdziemy. Memento mori, non omnis morial - już historia nakazywała nam przyzwyczajać się do tego, że nasz byt doczesny jest tylko... przystankiem. Jest tylko portalem prowadzącym ze świata nienarodzonych do świata zmarłych. Niezależnie od tego, jak się na tym przystanku zachowywać będziemy, i jak szybko złapiemy autobus, który zabierze nas do ... właśnie gdzie ?? Piekła, nieba ( i Boga gadającego do sznura ?:) ) czy może imaginacji zwanej czyśccem .... cały czas przystanek ten jest dla nas tylko i wyłącznie miejscem mniej lub bardziej świadomej autodestrukcji, niezależnie od tego, jak bardzo żywotni podczas tej autodestrukcji jesteśmy.
Ty tu starasz sobie robaczku, człowiekiem zwanym, wstawać rano i mieć nadzieję na spokojny sen wieczorem, a tutaj nawet na maila dostajesz informacje o tym, że kiedyś nie zaśniesz, lub się nie obudzisz. Co gorsza, te informacje są na tyle bezczelne, że - cytuję "Stresujący tryb życia, problemy w szkole, złe odżywanie… istnieje wiele przyczyn, które skracają twoje życie z dnia na dzień! Wykonaj pierwszy w Polsce test na śmierć opracowany przez specjalistów:
Co otrzymasz po zrobieniu testu
- adrenalinę
- dreszczyk emocji
- poczucie panowania nad własnym strachem
- zoptymalizowany wynik
- czas na zmiany w życiu"
Ta cała kampania mailowa, bo na maila właśnie takie śmieci dostajemy, to tylko opary absurdu. Co nam to wszystko da ?? Po pierwsze, poszukiwanie beznadziejnej odpowiedzi na idiotyczne pytanie, jak można zrobić test na śmierć ? To tak jakbyśmy zadawali sobie idiotyczne pytanie, jak można ją oszukać - nie wychodząc z domu ?? Nie rodząc się... bo to jedyna metoda oszukania śmierci. Absurdalny wniosek, ale tak to wygląda. Skoro już się urodziliśmy, nie mając na to niestety żadnego wpływu - bo matka natura miała taki kaprys... to mamy się umartwiać nad sobą, bo i tak w końcu umrzemy.. a jak zapłacimy za sms-a 25 pln, zaraz po wykonaniu tego "arcyprofesjonalnego" testu, to od razu poznamy przybliżoną datę śmierci. Co nam to faktycznie da - adrenalinę, ale po co ... lepiej jest spokojnie umrzeć - czyli da nam.... umartwienie się i poszukiwanie odpowiedzi na bezsens życia - taak, taak to powinno zostać sformułowane. Dreszczyk emocji ?? - bo co, bo dowiem się kiedy umrę ( czysto teoretycznie ?? ) - raczej kolejną niepotrzebną, zaśmiecającą mój umysł informację - bardziej trafne. Poczucie panowania nad własnym strachem - jejku... strach jest naturalną emocją, i tylko idiota może powiedzieć, że go nie odczuwa... zapanować można nad nim, unikając sytuacji stresogennych, albo opracowując pewne metody działania w takich sytuacjach.
Zoptymalizowany wynik ?? - szanowny Panie Iksiński, zejdzie Pan mniej więcej 21 lutego 2040 roku ( hehehe ) - a co jak mnie wcześniej samochód potrąci albo zabije mnie walące się drzewo - to gdzie ta optymalizacja ?? :)
Czas na zmiany w życiu ?? Zmiany w naszym życiu są zależne od nas samych, a nie od jakiegoś chorego testu. Osoba cierpiąca na raka może sobie wsadzić w buty zmiany w życiu, bo tak szczerze mówiąc, niczego one już nie wniosą, poza uatrakcyjnieniem sobie czasu umierania. Kto układał ten test, jakiś domorosły Nostradamus ? czy kolejny "rekin" żerujący na ludzkiej naiwności i naturalnym pędzie do wydawania pieniędzy na rzeczy nikomu, do jasnej cholery, niepotrzebne.
Żyjmy zatem optymalnie tak długo i tak intensywnie, jak nam się żywnie podoba... mając świadomość tego, że kiedyś zejdziemy. A domorosłym Nostradamusom mówimy zdecydowane NIE...
0 komentarze:
Prześlij komentarz